czwartek, 1 października 2009
ne rozwiram ne goworja
ukłucie w stopę bolało tylko czterdzieści pięć minut. za długo mnie tutaj nie było, pomyślał Jeremy i kupił sobie bajgla w budce w centrum. nie rozumiał dlaczego mu nie smakował, to był zawsze ten sam problem wysiadać czy nie wysiadać. kasztany spadały gromadami, uderzały z głuchym miękkim huknięciem w ciepłe sofijskie chodniki i nikt ich nie zbierał. gdzieś tam na końcu schodów było kino, a może to był teatr. do kluczy przyczepiona jest sowa widok na górę i górę śmieci