czwartek, 20 grudnia 2007

Bajka Niedojebajka Własna

W dalekiej przeszłości za niedojebaną górką…mieszkały karły nieco ponad metr wzrostu. Codzień rano przywdziewały czerwone kubraczki i ciepłe buty w gorącym, jak piasek podczas słonecznych przypływów, oczekiwaniu na śnieg.W ich jamie-dziurze , gdzie za wynajem płaciły 680 + media., gotowały se owsiankę (owsianke tudzież musli, kiedy jeden przechodził na diete) w malunich miseczkach i zapiekanki z makaronu, zwane orgazmem na 60 palców. pewnego dnia, karzeł męczydupek wyszedł do ogrodu po świerzą MARCHfIĘ. Marchwia odcienia zielonego stękła i zręcznie się wygła w rączce wyzej przedstawionego. I powiedziłą: trzymaj swoje małe łapy zdala ode mje ty karle ty! o! Wypuśc mję łajzo! Jebako ty! Karły, oprócz tego, że zajmowały się sztuką kulinarną, hatha jogą i tańczeniem flamenco, wyrażały się artystycznie krzycząc do dziury, za kazdym razem do dziury kogo innego, bowiem na polu z a górką było wiele dziur. różnych rozmiarów. Rozmiar wybierało się na podstawie ilości wypitego wczesniej miodowego kalipso drink master body shoot prażka (nie kazdy barman potraf zrobic trakiego, Barman Piotrek Chuj Mu W Oko Potrafi oraz Braman Piotrek NIe Dręrtwieje Mi Ręka Gdy trzymam Kamerę też).Mieszkał tez pewnien paszczak, co hodował kwiatki, i co wieczór chędożył swoja żone, która był brudna i brzydka i radosna.
Pewnego dnia, gdy karzeł nie wypuscił marchewki tylko wktoił ja do orazmicznych 60 palców…spadł śniezuś... . Karły wyciągły deski niedokrojenia i nartki i zaczęła sie hulanka swawola i szał ciał gdy bałwan powstał z zeszłorocznych martwych i razem z karłami pił grog i nalewkę jego babuni. Po czym wszyscy co wieczór śpiewali ulubioną powszechnie kolędę, także w czerwcu przed urzędem miasta Chorzowa. Jednego dnia jednak przemarzli im skarpetki a czipsy nie przyszli i był to smutny dzien…taki troszke...niedojebany. i brzydka szara breja wisiała w powieczu. więc karzełki ujęły w malutkie rączki po kubku kakao i we wneczu domku było wszak ciepło (bo przegrzewała gorunca wódka toznaczysię woda w kaloryferach, ten czynsz wiesz rozumiesz) i śpiewały swoją ulubioną piosenkę oraz ulubioną kolędę by swiateczny nastrój nie prysnoł tak szybko jak przyszedł. kiwały się leciutko i tupały nóziami. Gdy najmniejszy z karlów - bekochepek, wyjrzał przez okenko, zobaczyl ze przez pola lasy bi=erzy do nich jakis obieżyświat-łazik. nagle rozległo sie stukanie i pukanie do drzwiów wejściowych, rozległy się wszędzie dziwne dźwięki polskiego hip hopu, jakaś paktotanika czy cuś, z sufitu posypało sie rózowe konfetti, i w oparach wódki i syfu z listopada wtoczył sie ów łazik-obiezyswiat do chatynki naszych karłow. Wszystko odpadło, zapadło i poczęli tańczyć. Po czym oddali się ograstycznym zapomnieniom. i odlecieli na miotłach w krainę brazyliskiego karnawału. gdzie panie machały dupkamia a piersi im powiewały na wiecze ku uciesze zgromadzonych tłumów. i żyły na zawsze szczęśliwe, czasem niedojebane w dniach przed i po owulacyjnych. Fin ano ano, denkuju moc.

We współautorstwie i pomysłodawstwo Agaty B. co myje okna w Helsinkach i całkiem nieźle zarabia.

Same serduszka. Same. Tru i pro <3

środa, 19 grudnia 2007

Specjalna bajka z wyrazami miłości

Wstyd podszedł cichutko i zapukał w czoło przy drugim piwie. Uśmiechnął się jak to już przy drugim piwie. A miała to być zupa. Niestarannie, kolokwialnie, bezprzesadnie, nie będzie brzydkich wyrazów, bo jest czas przełamania chaosów, Bóg przychodzi na ziemię, ludzie czas spędzają albo w kościołach albo w supermarketach. Dla każdego coś miłego. Zdrowaś w kolejce do kasy. Prześnieżonych świąt życzę.
Znacznie więcej słów w palcach, ale to smaczne kawałeczki dla realnych poduszek i rycerzy biegnących na autobus lub tfurcuf filmu pleśń i trociny. Albo i nie. Uśmiech.

With Bunny The Manian, szósta rano.

(oraz biegnij Lola biegnij) oraz Pozdrowienia od Jima i Złamanych Kwiatów z Nad Kawy Z Papierosami. Ashtray is full.

wtorek, 11 grudnia 2007

O zimie. with a bit ice under my clothes

Suchutka jak kokosowe wiórki, podlana mało wyszukanym alkoholem, w nadzwyczajnych wypadkach (a zdarzają się takie) kakao.
Jaka będzie przyszła przestrzeń teatralna? No cóż… Jeszcze nie możesz się kłaść dziecko, musisz się dowiedzieć.
Podobno jedno jest pewne. Źe Bo Właśnie. Będzie emanacją człowieka.
To znaczy tak mi tu napisali.
Lili chciała też coś napisać, ale ją przerosło, przerosła ją muzyka z Paryża, pomalowała oczy na wilgotno. Jakie to smutne i jakie śliczne. Przytulono ją dzisiaj tylko raz. Tak mi napisała, bo Lili jest teraz bardzo daleko. Karmi żółwie melonami. Wolę nie pytać.

Fabuleux destin d'Amélie Poulain

I poszliśmy spać, wszyscy my, którzy zajmujemy przestrzeń w tym pokoju. Tylko lampa spłonęła ze wstydu.

Zjadłam własne paznokcie. Upiekłeś ciasto. Umyłaś mi buty.
Wolę nie pytać.

sobota, 8 grudnia 2007

Prawie jak badanie socjologiczne

Przeważnie jesteś kolejną dziewczynką, której nie ma kto robić zdjęć, przeważnie nudzisz sie sama w domu, więc działanie swojego aparatu cyfrowego, a jeśli masz dzianych starych to lustrzanki, znasz na pamięć, wiesz pod jakim kątem wyciągnąć rączkę, żeby ujęcie wyglądało jakbyś była najseksowniejszym zdarzeniem w sieci, często czarno-białym, bo to musi zawierać w sobie ukrytą głębię, artyzm oraz powszechne zainteresowanie fotografią(zapytana/ny) o ulubionego fotografa mówisz...ee...kolega/koleżanka z innego fotobloga.
Bardzo mi smutno z powodu twojego istnienia. Nie ma nikogo kto zrobi ci zdjęcie, więc robisz je sama, bardzo cię podnieca kiedy jakiś mały oryginalny chłopczyk ma fotce.pl oceni cie na 10 i napisze, że najchętniej to przydupił by cię od razu. nie masz ochoty wtedy wymiotować?
smutek i łzy na policzkach klisz. jeżeli wiesz co to jest klisza.
Bardzo chciałabym ci powiedzieć, że bez makijażu też ładnie wyglądasz i nie każdy kto trzyma w rękach aparat potrafi robić zdjęcia. trochę pokory.

~~~~
smakuje jak massive attack massive massive attack

Pan Bóg popatrzył do mojej głowy i złapał się za swoją w wymownym geście
nie spierdol tego mała

środa, 5 grudnia 2007

i jeszcze! przynaj sie że jesteś bi

bo wszyscy rebel alternative people sobie w różne profile na różnych portalach do tego służacych lub innych ciulstwach, wkładają sobie oni i chłopcy i ta druga płeć piosenki.
no więc proszę, jedna z piosenek życia, b. wybiórczo i fragmentarycznie. aj

Desire! That's all what I feel when I'm looking at you Desire Do you know what I mean It's like a fire I'm eaten up by my desire now Desire I feel desire deep in my mind now You're thinking that my love for you is a real love You're such a fool, I love your body but not your soul Tomorrow, I will sleep with another guy, in my bed So kiss me now, before I'll show you dear my door But don't be afraid 'cause you can buy me I love a money like every strumpit on the world Just give me a cash, it may be dollars, and take a room Take off your clothes, enjoy my body You ask me, do I know what is love Believe I know I tell you something now, I love only myself I'm just thinking, that I'm the most important thing in my life So get out of here, before I destroy and help you to die

tak prawdziwe, ze az boli nie? ale za to jakie przyjemne.
ze specjalną dedykacją

Z dziennika tygodniowego

Cały tydzień żebrania o minimalne chociaż objawy atencji, na różne strony świata, na różne stolice i mniejsze miasta. Jeżeli tydzień zaczyna się w niedzielę, to niedziela objawiła wraz z zapadnięciem zmroku całe ogromne surowe duże i niesamowicie przyjemne kawałki przyjemności. Nieczystej, trudnej, bo trzeba mieć cholernie rozbudowa wyobraźnie, żeby tu przeżyć. Ale ja tylko przesadzam, więc nie masz się czego bać. Znowu następuje publiczna spowiedź oraz towarzyszącej jej zaniedbywanie obowiązków. Zdecydowanie radzę Ci wyłączyć komputer. Tydzień się jeszcze nie skończył, bo jest czwartek, przeżywając czwartek i docierając do godziny gdzieś zapiętnaścietrzecia można udawać, że się rozumie jedną czwartkową rzeczywistości, jedną niepodzielną, jak wygląda peron zdaje się za zapominam, jeżeli chcesz to ja się spakuje i przyjade, tylko let me know.

Żebranie i trzymanie słońca rękami, żeby za szybko nie zachodziło. Chyba jednak jestem dziewczynką więc i’m not strong enough, ewentualnie lampki choinkowe. Skoro publiczne rozbieranie i ekshibicjonizm, a ty jesteś tandetna i przewidywalna, jak powiedział K., to ja powiem, że w pokoju moim otwieram okno. A mama mi przez telefon tu mówi, że ja palę papierosy. Mamo, to pan kierowca się do mnie uśmiecha i ja mu nie muszę pokazywać miesięcznego.
Żebranie o milimetry uwagi, nawet wtedy gdy autobus numer 7 rozpada się i wypadają mu szyby, skręcają się z bólu siedzenia, na zgodzie zamykam oczy już prawie już prawie.
Zupełnie nie pamiętasz co mi się śniło? Ja też nie. Zresztą pewnie i tak się nie śniło, bo nie mogło.
Długopis, czarny atrament, kawa kawa kawa kawa dziewczynki o tych porach śpią dziewczynki nie mają czerwonych ścian, dziewczynki są ładne i czyste.

Cytat z przed minuty : „o kurwa, ale macie przejebane”, co to mnie rozradował z okazji dzisiejszego położenia i musowej pozycji wertykalnej.

aaaaaaaahoj

niedziela, 2 grudnia 2007

Cudownie. Niekoniecznie o mężczyźnie

hołd. ukłon. jak nagłębszy.

chodzi po ziemii jedna jedyna istota, której mogę umyć nogi, mogę umyć buty. kasi kasi kasi z nosem w nazwisku

but
still take you home, mr. turner

ciut za mało jest

Kochają mnie bo szyję im szyję małe kubraczki

a z gliny ulep mi kobiety prostej twarz

cudzoziemka w raju kobiet