i tak sobie czasem myślę
że nie będzie żadnych e-relacji, e-miłości, e-seksu, e-przyjaźni
nie będzie bo inaczej Pan Bóg w końcu nie wytrzyma i spali to wszystko, zostaniemy bez komputerów, kable oplotą się nam wokół nóg i już nigdy niczego nie podłączą. będziesz musiał/ła wyjść, szukać tego, co miałeś/łaś w sieci. będziesz chodzić po ulicy i nie rozpoznasz świata, nie będziesz w stanie nawet kupić kawy w makdonaldzie. potem poszukasz innych narkotyków i stwierdzisz, że ławki w parku są niewygodne.
jak on mógł o tym mówić tak spokojnie
czwartek, 26 marca 2009
niedziela, 15 marca 2009
Czytaliśmy wiersze siedząc przy twardych ławkach. Zresztą ciągle tak robimy, ale teraz mamy trochę inną szkołę i trochę inne zabawki. I poezja wydawała się czymś świętym, trzeba było być cicho, ktoś odczytywał na głos. Przeważnie klepał, żeby tylko odczytać. Czasem robiła to pani z polskiego, a czasem ktoś się starał. Potem zaczęłam się tego bać. Wiersze robiły dużo zamieszania. Nijak miały się do rzeczywistości, z której się brały. Były za bardzo wrażliwe na syf, który można znaleźć w podłogach autobusów. Potem zaczęliśmy je rozbierać do naga i już tak się ich nie bałam. Teraz najpiękniejsze są wtedy kiedy wychodzą przypadkiem. Kiedy są rozkładem jazdy, kiedy są w repertuarze kina i na etykietach zielonych butelek. Tom chciał przeczytać wiersz, którego uczył go Izzy. To wszystko miasto i jego tatuaże. Obciąganie guzików w Pszczynie. Swoją drogą urocze miasteczko, wybierz się.
niedziela, 8 marca 2009
To wszystko było po to, żeby zatrzymać pksa do zakopanego.
Ja nie rozumiem dlaczego ty do mnie nie dzwonisz. Ja też czasem nie mam siły i naprawdę nie mam ochoty bawić się w kotka i myszkę. Tak pomyślała i czekała na obiad. Miała trzynaście lat, to więcej niż pewne i nigdy nie marzyła o chodzeniu do klubów. Tam wszystko było fałszywe, spocone, mokre, lepkie i nieprzyjemne. Śmierdziało, bo nawet najlepsze szanele i lakosty w końcu wietrzeją w takim natężeniu dymu. Każdy chce znaleźć kogoś lepszego, fajniejszego, każdy boi się odezwać, albo odzywa się za bardzo. Każdy myśli, że jest królem/królową nocy i teraz życie jest moje, podziwiajcie panie panowie ile kasy wydałem/łam wczoraj na outfit. Nie, czegoś takiego by nie przeżyła, zawsze chciała tylko potańczyć. Ubrała czerwone lakierki i poszła do kina. W czerwonym fotelu marzyła o ciepłym śniegu, który roztapia się jej we włosach.
Ja nie rozumiem dlaczego ty do mnie nie dzwonisz. Ja też czasem nie mam siły i naprawdę nie mam ochoty bawić się w kotka i myszkę. Tak pomyślała i czekała na obiad. Miała trzynaście lat, to więcej niż pewne i nigdy nie marzyła o chodzeniu do klubów. Tam wszystko było fałszywe, spocone, mokre, lepkie i nieprzyjemne. Śmierdziało, bo nawet najlepsze szanele i lakosty w końcu wietrzeją w takim natężeniu dymu. Każdy chce znaleźć kogoś lepszego, fajniejszego, każdy boi się odezwać, albo odzywa się za bardzo. Każdy myśli, że jest królem/królową nocy i teraz życie jest moje, podziwiajcie panie panowie ile kasy wydałem/łam wczoraj na outfit. Nie, czegoś takiego by nie przeżyła, zawsze chciała tylko potańczyć. Ubrała czerwone lakierki i poszła do kina. W czerwonym fotelu marzyła o ciepłym śniegu, który roztapia się jej we włosach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)