czwartek, 1 października 2009

ne rozwiram ne goworja

ukłucie w stopę bolało tylko czterdzieści pięć minut. za długo mnie tutaj nie było, pomyślał Jeremy i kupił sobie bajgla w budce w centrum. nie rozumiał dlaczego mu nie smakował, to był zawsze ten sam problem wysiadać czy nie wysiadać. kasztany spadały gromadami, uderzały z głuchym miękkim huknięciem w ciepłe sofijskie chodniki i nikt ich nie zbierał. gdzieś tam na końcu schodów było kino, a może to był teatr. do kluczy przyczepiona jest sowa widok na górę i górę śmieci

niedziela, 2 sierpnia 2009

padało. holly była bardzo spokojna i czekała na rozwój wypadków. życie na angielskiej prowincji miało swoje zalety. niedługo przyjdzie listonosz i zapyta ją jak się czuje. ona delikatnie się uśmiechnie, oprze się o drzwi uginając prawą stopę i odpowie: very curious. listy przychodziły rzadko. odpisywała od razu. joshua był słaby i chorował. ostatnio spędził dwa tygodnie w łóżku. poznali się kiedy mieli 16 lat. najdłuższa milcząca przerwa trwała 7 miesięcy. ale oboje potrzebowali tej przyjaźni. uwielbiali się. ostatnio napisał 13 stron. mieszkał w glasgow, w starym mieszkaniu, w którym kiedyś mieszkali razem. przestawało padać. holly pomachała w kierunku listonosza. była bardzo spokojna



her head was full of dreams. he prayed sometimes and deeply belivied that one day, it will all come to her.

sobota, 27 czerwca 2009

headphones, telephones, mail boxes

mr. navy said it was going to be a great fun. u kno, to see all that light patterns and music pieces. i wasn't convinced. all my three dresses were lying on the floor and waiting. i told them that very often waiting's a shit.
actually i'm dreaming about old brooch. i would like it to be given to me in a beautiful little box. it would help me to think up my life, to discover that it's not fear any more, but only pure courage that puts me on difficult paths. i was listening to my brighest diamond while my tea gone cold. mr. navy came and opened the balcony door very wide. 'let's smoke...and by the way, someone left you a note in a mail box' and he gave me a little card. it said: utro moe. i realized that starsong is in town. i smiled. my thoughts went far away, to the end of europe. nearly touching the ocean.

poniedziałek, 22 czerwca 2009

bo jak tego słucham to dziś po prostu chce być z piękną dziewczyną i jej myć włosy i całować w policzek. i mówić po bułgarsku i bardzo bardzo zrobić tak żeby się kręciło, żeby nikt się przez mnie nie smucił, żeby mnie całowano i kupowano cement a potem zrobimy rzeźbę prawie z nudów.

LADYTRON 'BLACK CAR'

N. skoczmy na pół roku.
A. zmieniła fryzurę i w czwartek dam jej prezent bo jest już dorosła.

holki z chorzo zjedzą racuchy.

taki strasznie chaos i modły o taką rozrywkę imprezę miłość przyjaźń i piękne życie. oraz miło jest mieć kaca kiedy ktoś kupuje Ci śniadanie.
skupienie podważanie autorytetów i msza niedzielna półgodzinna. i'm ready, hurry up boy, bo sobie znajdę jakaś dziewczyne

raz dwa trzy do pociągu wsiadasz ty. chyba zapominam jak to było po angielsku.
dnb

środa, 10 czerwca 2009

mama zrobiła wczoraj francuskie ciastka z jabłkami. okazało się, że przy stole usiadło sześć kobiet, trzy mateki i trzy córki. kiedy ćwiczyłam cyrylicę w kuchni nagle wpadło 3 letnie dziecko z małą pomarańczową torebką i mówiło w najdziwniejszym języku świata do królika, który ostatnio taki umęczon. zrobiło mi się go żal, ale po chwili weszły kobiety następne. jedna ok.45 lat, druga 25. druga za miesiąc wychodzi za mąż. należało więc posłuchać o doborze serwetek, fotografa i sukienki. oraz o tym, że można iść do ślubu w butach NIEnaobcasie. obie panie wyglądały młodo, energicznie, wtrącały opowieści, które edytę s. lekko irytowały. jak się ma dużo pieniążków i pracuje w urzędzie miasta 'ruś spółka i tak będzie brzydko' to można się chwalić, że hiszpania nudna, włochy nudne, ale za to portugalia...a finlandia. a londyn w ogóle okropny, tyle arabów. zdecydowałam wesprzeć moją mamę porzucając piękne litery. i tak sobie myśle...

że kiedyś zabiorę ją do portugalii i hiszpanii. będziemy miesiąc podróżować po połwyspie iberysjkim. a potem skoczymy do londynu na zakupy

czwartek, Boże Ciało, pogoda wspaniała, ciało ciało też chciało

ale nic nie dostało.

jeżeli wzrusza cię moja opowieść wspomóż śląskie dziecko i datki przyślij na konto

niedziela, 31 maja 2009

Mam 50 tys. lat 10 tys dzieci i wnuków. Mieszkam w starej dzielnicy w Tokio i cały czas myślę o tym, że wieczorem muszę pozapalać te wszystkie czerwony lampiony w okolicy. Na plecach od lat noszę małe wielkości zapałki rozczarowanie, które niedługo już całkiem zniknie. Oraz ryż

i'm sure that you are missing me. and your feet are cold. if not... to będzie po prostu inne lotnisko

poniedziałek, 25 maja 2009

hej mała

taka jestem teraz zajęta, obmyślam życie i sprawy raczej jedynie przyziemne. i takie nieistniejące. to leżenie jest takie pilne. to leżenie jest na jutro

raczej myśle o tym ze pijemy kawe. i to w europie

sobota, 16 maja 2009

i taką dostaję kurwicę od kręgosłupa, zaraz około południa. nie interesują mnie ludzie rano i w południe, raczej nocą, raczej dnb i takie drinki. oraz czytam tę wojnę polsko ruską, czytam i tak bardzo mnie napierdala kręgosłup, bo jestem w moim łóżku, które jest piekłem dla każdych pleców i każdej osoby. co cię to obchodzi, pracujesz 8 dni w tygodniu, zapierdalasz, a potem masz. taki hajs co sobie kupisz 34 drinki w modnych klubach na śląsku i małopolsce. a jest taki nowy trend wśród polskiej młodzieży pracującej, otóż, żeby mieć pracę i na nią narzekać codziennie, w takim spazmie i bólu trzeba być i na nią narzekać na komunikatorze polskim gg.
to wszystko mi dorota m. zrobiła, bo ja się teraz zwierzę, że muszę napisać pracę, naukową z przypisem na dole i jednym i drugim z bibliografią na końcu. a ja cierpię bo muszę wstać i rozciągnąć nogi, z kręgosłupem się pojednać, zapewnić go o lepszej przyszłości. a kiedy jadę na starym rowerze przez prowincjonalną ruś śląską to ludzie czasem patrzą a ja się boję ruchu drogowego, bo mnie tak przeraża. dorota napisz to za mnie, pozwól mi wyprostować włosy prostownicą na gorąco, pomalować paznokcie. jak będę źle spać to będę mieć brzydką buzię. a takie nawet na śląsku i w polsce nikt nie chce oglądać.
to przez ciebie dorota

sobota, 9 maja 2009

call me anytime

I had a dream last night. I was drinking coffe with michael gondry and charlie kaufman in berlin. and suddenly the plane arrived. charlie's cell phone rang. i felt in my belly that i was a little bit nervous.

-jeszcze jedną kawę, proszę - rzucam w stronę kelnera, po polsku.

charlie mówi, że on jest też dziś niespokojny.
odbieram telefon, dzwoni Marco z Maroka, jest Berberem i nie mam ochoty z nim rozmawiać. -kiedy w końcu wyślesz mi ten polski ser? ładna polszczyzna, se myśle, żeco?

w uszach mam stare złote kolczyki babci z chicago, tam w ameryce

deep house, kraakandsmaak, http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=23474411

czwartek, 7 maja 2009

jak słuchałam tej piosenki to nie umiałam trafić do domu. pomyliło mi się wszystko. staruszki już sprzedają konwalie, 2 złote bukiet.

niedziela, 3 maja 2009

vyborni caj

jsem e. studuju a bydlim na slezku.

oreore daj mi korki i jedz ze mną po czechach

zbliżała się trzecia w nocy, a my byliśmy w środku dyskusji o lembasach. z elfimi uszami i piwem w smukłych elfich rączkach płakaliśmy ze śmiechu wymyślając biznes plan i hasła targowe. po polskiej stronie nocy na różowo świecił się jeleń, za dnia uczył się czeskiego i wypatrywał sokołów (a może gołębi).
weekend za hranicą był wyborny. i smacznie wbijał nam się w plecy



'chcieliśmy zamówić'
'ten dzwonek trzeba pociągnąć... jak krowę'

god bennet

piątek, 10 kwietnia 2009

'the only ones' moloko to od razu przypomina mi się jak mi się śniło, że intensywnie przytulam się z emade, padał śnieg, było rano i było przedwiośnie.

wiosna potrafi być cholernie nudna i pełna nudnych leniwych ludzi, niekochających ludzi, ludzi z dnem blisko głowy. Bóg umarł, ale dzisiaj w nocy już będzie z powrotem.
jakieś plemię, jak sobie przypomnę to się uzupełnię, w Wielki Piątek w nocy używa sobie na całego, ogromna impreza, mogą robić wszystko, bo przecież Bóg nie patrzy. na drugi dzień wszytsko wraca do normy.

wracam do normy, więc idę sobie popłakać i czytać ulissesa.

środa, 8 kwietnia 2009

Stella!!!

tak bardzo chciałam być blisko więc spotkałam się z betonem. w bardzo bolesnym uścisku i rozcięciem na długość trzech szwów. chodnik wyrósł przede mną, zawładnął jak falą tsunami i oblałam się krwią. popsułam widok niedzielnych rodzin w niedzielnych ubrankach toż to niedziela palmowa była, a moja pokuta została na chodniku.

ale i tak będę jeździć na rolkach.

czwartek, 26 marca 2009

i tak sobie czasem myślę

że nie będzie żadnych e-relacji, e-miłości, e-seksu, e-przyjaźni

nie będzie bo inaczej Pan Bóg w końcu nie wytrzyma i spali to wszystko, zostaniemy bez komputerów, kable oplotą się nam wokół nóg i już nigdy niczego nie podłączą. będziesz musiał/ła wyjść, szukać tego, co miałeś/łaś w sieci. będziesz chodzić po ulicy i nie rozpoznasz świata, nie będziesz w stanie nawet kupić kawy w makdonaldzie. potem poszukasz innych narkotyków i stwierdzisz, że ławki w parku są niewygodne.

jak on mógł o tym mówić tak spokojnie

niedziela, 15 marca 2009

Czytaliśmy wiersze siedząc przy twardych ławkach. Zresztą ciągle tak robimy, ale teraz mamy trochę inną szkołę i trochę inne zabawki. I poezja wydawała się czymś świętym, trzeba było być cicho, ktoś odczytywał na głos. Przeważnie klepał, żeby tylko odczytać. Czasem robiła to pani z polskiego, a czasem ktoś się starał. Potem zaczęłam się tego bać. Wiersze robiły dużo zamieszania. Nijak miały się do rzeczywistości, z której się brały. Były za bardzo wrażliwe na syf, który można znaleźć w podłogach autobusów. Potem zaczęliśmy je rozbierać do naga i już tak się ich nie bałam. Teraz najpiękniejsze są wtedy kiedy wychodzą przypadkiem. Kiedy są rozkładem jazdy, kiedy są w repertuarze kina i na etykietach zielonych butelek. Tom chciał przeczytać wiersz, którego uczył go Izzy. To wszystko miasto i jego tatuaże. Obciąganie guzików w Pszczynie. Swoją drogą urocze miasteczko, wybierz się.

niedziela, 8 marca 2009

To wszystko było po to, żeby zatrzymać pksa do zakopanego.

Ja nie rozumiem dlaczego ty do mnie nie dzwonisz. Ja też czasem nie mam siły i naprawdę nie mam ochoty bawić się w kotka i myszkę. Tak pomyślała i czekała na obiad. Miała trzynaście lat, to więcej niż pewne i nigdy nie marzyła o chodzeniu do klubów. Tam wszystko było fałszywe, spocone, mokre, lepkie i nieprzyjemne. Śmierdziało, bo nawet najlepsze szanele i lakosty w końcu wietrzeją w takim natężeniu dymu. Każdy chce znaleźć kogoś lepszego, fajniejszego, każdy boi się odezwać, albo odzywa się za bardzo. Każdy myśli, że jest królem/królową nocy i teraz życie jest moje, podziwiajcie panie panowie ile kasy wydałem/łam wczoraj na outfit. Nie, czegoś takiego by nie przeżyła, zawsze chciała tylko potańczyć. Ubrała czerwone lakierki i poszła do kina. W czerwonym fotelu marzyła o ciepłym śniegu, który roztapia się jej we włosach.

czwartek, 26 lutego 2009

dziś rano w wannie pomyślałam, że chciałabym być z Paulem Banksem. śpiewalibyśmy i pili dużo alkoholu w nowym jorku. i nauczyłabym go jeździć na rolkach.


śniło mi się, że byłam w tatrach wiec pora zrealizować sen i zobaczyć czy tam jest teraz tak naprawdę.

i pora odespać wszystkie zarwane noce

czwartek, 19 lutego 2009

Tłusty czwartek u Jasi i Janka

Dziadek J (do babci): pocałuj mnie
Babcia J (do dziadka) schowom ci te papierosy! popielniczki nie mom zamiaru całować! tak dziadek! chodzisz do piwnicy jarać!

:) jarać - tak powiedziała

Babcia J (o znajomych z sąsiedniego bloku) - bo my sie tak kumplujemy
Babcia J (o tańcach) tak mnie podeptał, miałam buty z odkrytymi palcami i normalnie mi dziury w rajstopach porobił. Nie każdy się zda do tańca

Siódemka, na zabrze- godzina 12.51, gimnazjalistki : Nikolka wczoraj na plastyce rysowała siebie i wiecie jak się podpisała??? Pink bitch!! naprawdę się tak podpisała!!!

o matko!!
mama w afryce

niedziela, 15 lutego 2009

Ta piosenka z dużego formatu Boy I really tied one on

to było takie piękne i tak bardzo bolały mnie oczy

przecież moge byc dobrą wróżką, dobrym znakiem, śniadaniem podanym i niespozniającym się autobusem. moge chodzic w lutym po parku z fokusem i udawać że to brokat na policzku, a nie łza. zła łza jedna jedyna

po prostu w pokoju moim znów spałam na ziemii, hird i pati young śpiewali w winampie a lampki i świeczki płoneły

'oryginalny adidas?
jasne.
a co, biegosz, ja? '

czasem mi żal brzydkich i głupich ludzi




a o 6.19 U2 z 1983 (rewela!!!!)

wtorek, 3 lutego 2009

w rusi śląskiej wszytsko ok
już tak bardzo nie myślę o kręgosłupie i jem paluszki (swoje własne też). dżak znowu zapomniał kluczy i musiałam wstać z łóżka, a byłam ubrana w szlafrok. sąsiedzi myślą, że handlujemy marihuaną.

w chorzo też wszytsko ok. pod acid cafe nie da się zarobić penędzy, w środku też nie. za to jakieś ważne vipy piją drogie drinki i mają ładne szminki. a my chcemy się upić "be my honey". podsłuchujemy czy lecą obok dramendbejsy w zanzi. a potem to już tylko śnieg śnieg i dziura w dżezie.

dziś wtorek: na obiad muminek

wtorek, 27 stycznia 2009

śpij spokojnie tygrysie, pięknych snów aż do rana. podobno wszystkie chmury nad ranem mówiły o twoich rzęsach. próbowałam im opowiedzieć jak to jest kiedy spieszę się na autobus robię kanapkę, wrzucam piosenki do mp3 maluje oko jednocześnie, ale nie chciały słuchać. tylko patrzyły na twoje rzęsy. i były na nich płatki śniegu, zleciały się z całej okolicy i natychmiast ułożyły się do snu. i znów była północ, wskazówki na rynku delikatnie przesunęły się w prawo. spaliśmy już ósmą godzinę i padał na nas śnieg. leciała w kółko ta sama piosenka, bo bałam się, że każda inna nie będzie taka ładna. bałam się, ze sie obudzisz i cały ten śnieg spadnie pod łóżko.

oglądaliśmy pierwsze filmy świata i paliliśmy jointy

poniedziałek, 26 stycznia 2009

What will you say when i ask u to stay?

przy radiu-

ja: nie, bo trzeszczy
mama: niebo trzeszczy

wtorek, 6 stycznia 2009

Formalności? Formaliny? Maliny?

Konkursy są takie przyjemne

http://www.blogroku.pl/singsingpenelope,gw2m5,blog.html

herbata gwarantowana!
i broń Boże to żadne przerośnięte ego!

niedziela, 4 stycznia 2009

Tego nie było w słowniku. I żadna piosenka nie pasowała. Śnieg wyglądał jak spadający brokat i to była główna część przedstawienia. Dwunasty raz dzisiaj spojrzał na swój telefon. Nie otrzymał żadnej wiadomości, nie było również żadnych połączeń. Bardzo chciał do niej napisać, ale nie czuł się pewny. Po prostu tak ładnie wyglądała jak się ostatnio widzieli. Nagle przypomniał sobie, że jest w Wenezueli i dwadzieścia dni temu zmienił płeć. Zmienił też numer telefonu, nie mogła go mieć.

Parowały szyby i nie zauważył jak przejechał na czerwonym świetle. Był styczeń, a w Wenezueli padał prawdziwy śnieg o smaku gęstego mleka.