poniedziałek, 31 marca 2008

sell ur cell phone

chocolate evenings spare wheels cups cups cups of jasmin green tea and red blouse badu raise your hands high if u agree
my healer - in the air in the music so amusing thing. you bring me nothnig na na na

too much of nothing so the shit's done, goodnights and soft pillows

piątek, 21 marca 2008

W ogóleniedoczytania

Nie wolno ci, absolutnie nie wolno, za każdym razem powtarzasz to samo i nic z tego nie wynika, podłożyli mi pod nogi zepsuta bombę, no i co? Nawet nie ma szansy wybuchnąć, nic nie rozumiesz, tylko szyby i szyby, nie raczysz nawet oddzwonić, bo wiesz, czasem ludzie tak robią, kto wrzucił szmatę do pralki, kurwa mać, no kto wrzucił?ty musisz umyć łazienkę, tak, właśnie ty i chuj mnie obchodzi co tym myślisz. Bo wiesz ja nic nie myślę, co mnie obchodzi czy łazienka jest czysta czy nie, tajemnica wiary – ok, ale co ma do tego łazienka? Nie, nie pogłębi to moich religijnych przeżyć.
Póżno już, chodźmy spać. Pozostało dużo dużo czasu do słońca, tylko kto to wytrzyma? Lili przepakowuje walizkę. Tokio? A ja bym chciała na gorący piasek. Teraz natychmiast debet and throw away your bilet miesięczny.
Za każdym razem kiedy podchodzi do mnie ma duże wątpliwości, za bardzo nie wie jak się zachować. Tłumaczy, że jeszcze wczoraj miała wodę w kolanie, a to wszytsko przez to, że zostawili ją w spokoju.

Myśl nie wyczerpuje poznania, jednak Poznań dzisiaj wyczerpany.

czwartek, 20 marca 2008

Nożycz. mi ki

Ręka tego pana w kiosku zmysłowo przesunęła się po równo ułożonych kolorowych okładkach w środku cieknących od reklam. Tę (tą? no ja czasem się uczę słownika terminów literackch na pamięć, ale nie wiem. nie wiem też jaki masz numer buta) jego niewątpliwą przyjemność dało się zauważyć z autobusu.

i to, że jej babcia wkładała sobie jaśmin do stanika, i że w zwrotnych butelkach może byc dużo więcej niż w pełnych. tak sobie siedzę w tym czerwonym fotelu a obok siedzi moja kurtka i moja torba. obie zachwycone.

jeżeli będziemy w warszawie koniecznie musimy odwiedzić czułego barbarzyńcę.

a jak nic z rejestru starszych snów.

czasem powietrze było po prostu za mało interesujące. to w przeciwieństwie do tego jak do windy wchodzi za dużo osób, a my przecież z samego dołu, z samego piekła stołówki nie wejdziemy na piąte piętro, nie ma szans. nie z ciepło skserowanym papierem.
rano czasem bywasz brudna i brzydka. nie rób tak więcej.
może wyrwiemy gdzieś jakiś kibel albo chociaż kupimy sobie sukienki? albo nie wiem, jak wolisz. dalej klei mi się parapet od szampana. dla pana całkiem z rana.
okulary zaparowały

piątek, 14 marca 2008

Sofka. u edaaaa

Godzina 00.48

Lądujemy niedaleko Belfastu, słyszymy, że ktoś nasikał na siedzenie mercedesa klasy c rocznik '91, lewy bok do klepania.
Podobały jej się te trzy paski na dresie, albo napis 'cave', który potrafi pozbawić uroku i wdzięku każde dziewcze. Trzynaście minut temu wcale nie dzwonił telefon, tylko telefon i taki dzwonek.
Stara! wiosna czy jaki chuj?


:)

wszystko jest takie wyraźne. to huragany wiatry kwiatuszki
irie jones ma piękne włosy

dżi jednak wygrywa miesięczny ranking na lans

tak, w nocy odbyło sie boko-maru!

wtorek, 4 marca 2008

Zapalniczka kocha camela

radio teheran.

czemu nie wpadasz na to, że irak to tereny byłej mezopotamii, a w iranie jest taki zielony kolor.
turkmenki plotą warkocze, do tego fryzjer niepotrzebny.

natomiast nie wiesz jak się zachować. jakieś radości do kości, z każdą godziną coraz bardziej. jeżeli przyspieszysz i złagodzisz mi tydzień and i'm so poor so maybe lend me some money.

łóżko pod ścianą jest źródłem śpiączki gorączki, po której nie można włożyć kapci, że się nie krzywić. nie wspomninając o oczach, albo plecach, bo przecież te byty już dawno nie mają ochoty współpracować.

michaszki. trzeleszczcące sreberka rozcinane paznokciami.
zamieszkaj mnie w kinie. żeby ktoś nam podał pierogi i papierosy