niedziela, 31 maja 2009

Mam 50 tys. lat 10 tys dzieci i wnuków. Mieszkam w starej dzielnicy w Tokio i cały czas myślę o tym, że wieczorem muszę pozapalać te wszystkie czerwony lampiony w okolicy. Na plecach od lat noszę małe wielkości zapałki rozczarowanie, które niedługo już całkiem zniknie. Oraz ryż

i'm sure that you are missing me. and your feet are cold. if not... to będzie po prostu inne lotnisko

poniedziałek, 25 maja 2009

hej mała

taka jestem teraz zajęta, obmyślam życie i sprawy raczej jedynie przyziemne. i takie nieistniejące. to leżenie jest takie pilne. to leżenie jest na jutro

raczej myśle o tym ze pijemy kawe. i to w europie

sobota, 16 maja 2009

i taką dostaję kurwicę od kręgosłupa, zaraz około południa. nie interesują mnie ludzie rano i w południe, raczej nocą, raczej dnb i takie drinki. oraz czytam tę wojnę polsko ruską, czytam i tak bardzo mnie napierdala kręgosłup, bo jestem w moim łóżku, które jest piekłem dla każdych pleców i każdej osoby. co cię to obchodzi, pracujesz 8 dni w tygodniu, zapierdalasz, a potem masz. taki hajs co sobie kupisz 34 drinki w modnych klubach na śląsku i małopolsce. a jest taki nowy trend wśród polskiej młodzieży pracującej, otóż, żeby mieć pracę i na nią narzekać codziennie, w takim spazmie i bólu trzeba być i na nią narzekać na komunikatorze polskim gg.
to wszystko mi dorota m. zrobiła, bo ja się teraz zwierzę, że muszę napisać pracę, naukową z przypisem na dole i jednym i drugim z bibliografią na końcu. a ja cierpię bo muszę wstać i rozciągnąć nogi, z kręgosłupem się pojednać, zapewnić go o lepszej przyszłości. a kiedy jadę na starym rowerze przez prowincjonalną ruś śląską to ludzie czasem patrzą a ja się boję ruchu drogowego, bo mnie tak przeraża. dorota napisz to za mnie, pozwól mi wyprostować włosy prostownicą na gorąco, pomalować paznokcie. jak będę źle spać to będę mieć brzydką buzię. a takie nawet na śląsku i w polsce nikt nie chce oglądać.
to przez ciebie dorota

sobota, 9 maja 2009

call me anytime

I had a dream last night. I was drinking coffe with michael gondry and charlie kaufman in berlin. and suddenly the plane arrived. charlie's cell phone rang. i felt in my belly that i was a little bit nervous.

-jeszcze jedną kawę, proszę - rzucam w stronę kelnera, po polsku.

charlie mówi, że on jest też dziś niespokojny.
odbieram telefon, dzwoni Marco z Maroka, jest Berberem i nie mam ochoty z nim rozmawiać. -kiedy w końcu wyślesz mi ten polski ser? ładna polszczyzna, se myśle, żeco?

w uszach mam stare złote kolczyki babci z chicago, tam w ameryce

deep house, kraakandsmaak, http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=23474411

czwartek, 7 maja 2009

jak słuchałam tej piosenki to nie umiałam trafić do domu. pomyliło mi się wszystko. staruszki już sprzedają konwalie, 2 złote bukiet.

niedziela, 3 maja 2009

vyborni caj

jsem e. studuju a bydlim na slezku.

oreore daj mi korki i jedz ze mną po czechach

zbliżała się trzecia w nocy, a my byliśmy w środku dyskusji o lembasach. z elfimi uszami i piwem w smukłych elfich rączkach płakaliśmy ze śmiechu wymyślając biznes plan i hasła targowe. po polskiej stronie nocy na różowo świecił się jeleń, za dnia uczył się czeskiego i wypatrywał sokołów (a może gołębi).
weekend za hranicą był wyborny. i smacznie wbijał nam się w plecy



'chcieliśmy zamówić'
'ten dzwonek trzeba pociągnąć... jak krowę'

god bennet