niedziela, 3 maja 2009

vyborni caj

jsem e. studuju a bydlim na slezku.

oreore daj mi korki i jedz ze mną po czechach

zbliżała się trzecia w nocy, a my byliśmy w środku dyskusji o lembasach. z elfimi uszami i piwem w smukłych elfich rączkach płakaliśmy ze śmiechu wymyślając biznes plan i hasła targowe. po polskiej stronie nocy na różowo świecił się jeleń, za dnia uczył się czeskiego i wypatrywał sokołów (a może gołębi).
weekend za hranicą był wyborny. i smacznie wbijał nam się w plecy



'chcieliśmy zamówić'
'ten dzwonek trzeba pociągnąć... jak krowę'

god bennet