Tego nie było w słowniku. I żadna piosenka nie pasowała. Śnieg wyglądał jak spadający brokat i to była główna część przedstawienia. Dwunasty raz dzisiaj spojrzał na swój telefon. Nie otrzymał żadnej wiadomości, nie było również żadnych połączeń. Bardzo chciał do niej napisać, ale nie czuł się pewny. Po prostu tak ładnie wyglądała jak się ostatnio widzieli. Nagle przypomniał sobie, że jest w Wenezueli i dwadzieścia dni temu zmienił płeć. Zmienił też numer telefonu, nie mogła go mieć.
Parowały szyby i nie zauważył jak przejechał na czerwonym świetle. Był styczeń, a w Wenezueli padał prawdziwy śnieg o smaku gęstego mleka.