i tak sobie czasem myślę
że nie będzie żadnych e-relacji, e-miłości, e-seksu, e-przyjaźni
nie będzie bo inaczej Pan Bóg w końcu nie wytrzyma i spali to wszystko, zostaniemy bez komputerów, kable oplotą się nam wokół nóg i już nigdy niczego nie podłączą. będziesz musiał/ła wyjść, szukać tego, co miałeś/łaś w sieci. będziesz chodzić po ulicy i nie rozpoznasz świata, nie będziesz w stanie nawet kupić kawy w makdonaldzie. potem poszukasz innych narkotyków i stwierdzisz, że ławki w parku są niewygodne.
jak on mógł o tym mówić tak spokojnie