Cały tydzień żebrania o minimalne chociaż objawy atencji, na różne strony świata, na różne stolice i mniejsze miasta. Jeżeli tydzień zaczyna się w niedzielę, to niedziela objawiła wraz z zapadnięciem zmroku całe ogromne surowe duże i niesamowicie przyjemne kawałki przyjemności. Nieczystej, trudnej, bo trzeba mieć cholernie rozbudowa wyobraźnie, żeby tu przeżyć. Ale ja tylko przesadzam, więc nie masz się czego bać. Znowu następuje publiczna spowiedź oraz towarzyszącej jej zaniedbywanie obowiązków. Zdecydowanie radzę Ci wyłączyć komputer. Tydzień się jeszcze nie skończył, bo jest czwartek, przeżywając czwartek i docierając do godziny gdzieś zapiętnaścietrzecia można udawać, że się rozumie jedną czwartkową rzeczywistości, jedną niepodzielną, jak wygląda peron zdaje się za zapominam, jeżeli chcesz to ja się spakuje i przyjade, tylko let me know.
Żebranie i trzymanie słońca rękami, żeby za szybko nie zachodziło. Chyba jednak jestem dziewczynką więc i’m not strong enough, ewentualnie lampki choinkowe. Skoro publiczne rozbieranie i ekshibicjonizm, a ty jesteś tandetna i przewidywalna, jak powiedział K., to ja powiem, że w pokoju moim otwieram okno. A mama mi przez telefon tu mówi, że ja palę papierosy. Mamo, to pan kierowca się do mnie uśmiecha i ja mu nie muszę pokazywać miesięcznego.
Żebranie o milimetry uwagi, nawet wtedy gdy autobus numer 7 rozpada się i wypadają mu szyby, skręcają się z bólu siedzenia, na zgodzie zamykam oczy już prawie już prawie.
Zupełnie nie pamiętasz co mi się śniło? Ja też nie. Zresztą pewnie i tak się nie śniło, bo nie mogło.
Długopis, czarny atrament, kawa kawa kawa kawa dziewczynki o tych porach śpią dziewczynki nie mają czerwonych ścian, dziewczynki są ładne i czyste.
Cytat z przed minuty : „o kurwa, ale macie przejebane”, co to mnie rozradował z okazji dzisiejszego położenia i musowej pozycji wertykalnej.
aaaaaaaahoj