Wstyd podszedł cichutko i zapukał w czoło przy drugim piwie. Uśmiechnął się jak to już przy drugim piwie. A miała to być zupa. Niestarannie, kolokwialnie, bezprzesadnie, nie będzie brzydkich wyrazów, bo jest czas przełamania chaosów, Bóg przychodzi na ziemię, ludzie czas spędzają albo w kościołach albo w supermarketach. Dla każdego coś miłego. Zdrowaś w kolejce do kasy. Prześnieżonych świąt życzę.
Znacznie więcej słów w palcach, ale to smaczne kawałeczki dla realnych poduszek i rycerzy biegnących na autobus lub tfurcuf filmu pleśń i trociny. Albo i nie. Uśmiech.
With Bunny The Manian, szósta rano.
(oraz biegnij Lola biegnij) oraz Pozdrowienia od Jima i Złamanych Kwiatów z Nad Kawy Z Papierosami. Ashtray is full.